Brylanty
by Placebo
Nie lubię wielkich samochodów,
Limuzyn z eleganckich sfer,
Wykładanych dywanem schodów,
Które tłumią najmniejszy szmer,
Gdy wspinasz się po nich.
Limuzyn z eleganckich sfer,
Wykładanych dywanem schodów,
Które tłumią najmniejszy szmer,
Gdy wspinasz się po nich.
Nie lubię ważnych rezydencji
I przyjęć w nich a la fourchette,
Sekretarzy i ekscelencji,
Doskonałych od A do Zet
I sztywnych tak samo.
I przyjęć w nich a la fourchette,
Sekretarzy i ekscelencji,
Doskonałych od A do Zet
I sztywnych tak samo.
Brylanty, bażanty,
Smakołyki wprost do ust.
Buzery, bajery,
To cokolwiek za dużo na mój gust.
Smakołyki wprost do ust.
Buzery, bajery,
To cokolwiek za dużo na mój gust.
Nie lubię mężczyzn ustawionych,
Z przepustką ważną aż na top.
Jeśli już, wolę tych szalonych,
Tych, co nigdy nie mówią stop,
Gdy kochać raz zaczną.
Z przepustką ważną aż na top.
Jeśli już, wolę tych szalonych,
Tych, co nigdy nie mówią stop,
Gdy kochać raz zaczną.
More Songs by Placebo